WSA potwierdza bezprawie w Urzędzie Gminy

Władza w naszej gminie, ze szczególnym uwzględnieniem wójta Piotra Leśnowolskiego, jest na tyle zdeprawowana, że nie robi sobie nic, nawet z prawomocnych wyroków sądów. Potwierdzeniem tego jest ostatnie orzeczenie Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z dnia 17 maja 2018 r. oraz uzasadnienie do niego. W wyroku wójt Leśnowolski został ukarany grzywną 1 000 zł za niewykonanie wcześniejszego, prawomocnego wyroku. Zasądzono też zwrot kosztów postępowania sądowego w wysokości 200 zł. Nie wiem ile jeszcze wyroków musi zapaść, i ile publicznych pieniędzy gmina na tym musi stracić, aby w naszej lokalnej władzy coś się zmieniło?

Sąd nie tylko nie pozostawił  żadnych wątpliwości, jak wygląda praworządność w Gminie Jedlnia-Letnisko, a wręcz potwierdził, że panuje u nas bezprawie. Oprócz nałożenia grzywny Wojewódzki Sąd Administracyjny stwierdził, że wójt dopuścił się rażącego naruszenia prawa. Niektóre sformułowania z uzasadnienia wyroku powinny budzić niepokój mieszkańców naszej gminy. WSA zauważył między innymi, że wójt zlekceważył i nierespektował prawomocnego orzeczenia; w efekcie nie buduje to zaufania obywateli do organów administracji publicznej, co powinno być priorytetem w postępowaniu organów samorządu.

Nawet w przypadku złożenia przez wójta Gminy Jedlnia-Letnisko skargi kasacyjnej, co dla Urzędu Gminy będzie wiązało się z kolejnymi kosztami, Naczelny Sąd Administracyjny, rozpatrujący taką skargę kasacyjną, nie może zmienić zapadłego orzeczenia! W przypadku rażących uchybień prawnych, NSA może jedynie uchylić wyrok i przekazać sprawę do ponownego rozpatrzenia sądowi I instancji lub utrzymać w mocy skarżone orzeczenie.

IMG_0001

 

 

IMG_0002

IMG_0003

IMG_0004

IMG_0005

Patologii w Urzędzie Gminy ciąg dalszy…

Dzisiaj w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym odbyła się rozprawa w sprawie niewykonania przez Wójta Gminy Jedlnia-Letnisko prawomocnego wyroku WSA z dnia 18 czerwca 2015 r. sygn. akt VIII SAB/Wa 21/15.

O sprawach tych pisałem już wcześniej kilka razy. Wójt Leśnowolski nie chciał udostępnić dokumentów skierowanych do prokuratury związanych z rzekomymi pomówieniami zawartymi w artykule „Patologie w Urzędzie Gminy”. W efekcie czego najpierw przegrał w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym, a później jego skargę kasacyjną oddalił także Naczelny Sąd Administracyjny. Mimo przegranej w dwóch instancjach, wójt Leśnowolski w dalszym ciągu nie chciał wykonać prawomocnego orzeczenia nakazującego mu udostępnienie wnioskowanych informacji, albo wydanie decyzji administracyjnej o odmowie udostępnienia informacji publicznej.

I właśnie tą sprawą zajął się teraz Wojewódzki Sąd Administracyjny. W wyroku sąd orzekł:

  1.  Wymierzenie Wójtowi Gminy Jedlnia-Letnisko grzywny w wysokości 1000 zł;
  2.  Stwierdził, że bezczynność miała miejsce z rażącym naruszeniem prawa;
  3.  Zasądził 200 zł tytułem zwrotu kosztów postępowania sądowego.
WSA

http://bip.warszawa.wsa.gov.pl/183/e-terminarz-informacja-o-posiedzeniach-i-wynikach-rozpraw.html

Całe to bezprawie potwierdzone wyrokiem WSA, dzieje się za wiedzą i akceptacją większości w Radzie Gminy, która bezrefleksyjne, żeby nie powiedzieć bezmyślnie i ślepo, popiera wójta Leśnowolskiego i jego niezgodne z prawem działania. Rada Gminy została przeze mnie poinformowana o całej sprawie i zajmowała się nią na jednej ze swoich sesji (artykuł na portalu jedlnia.org.pl). Uznano jednak, że wójt Leśnowolski wykonał wyrok i wszystko jest zgodnie z prawem. Za takim stanowiskiem głosowali: Bożena Grad, Jan Krakowiak, Mieczysław Kaim, Monika Dąbrowska, Beata Bartkiewicz, Piotr Piaseczny, Karol Rzeszowski, Monika Podsiała, Monika Ciupińska. A najbardziej zagorzale, wbrew logice nawet, bronił wójta radny Mieczysław Kaim. Mając takich radnych, których znakiem rozpoznawczym jest wazelina, przypadków łamania prawa będzie więcej. W ten sposób, Rada Gminy może przegłosować sobie na wniosek wójta Leśnowolskiego, na przykład że Ziemia jest płaska, a znając realia niektórzy radni z pewnością mogliby tak zagłosować :)

Szkoda tylko, że cała Rada Gminy, jak i poszczególni radni nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za swoje błędne i niezgodne z prawem decyzje. Zresztą podobnie jak wójt, który wszelkie grzywny za łamanie prawa i bezprawne działania i tak zapłaci nie ze swoich prywatnych pieniędzy, tylko z pieniędzy publicznych, nas wszystkich. Konsekwencją wyroku jest konieczność udostępnienia przez wójta wnioskowanych dokumentów, zapłacenie na rzecz Skarbu Państwa 1000 zł grzywny oraz zwrot 200 zł kosztów postępowania sądowego. Oczywiście wyrok nie jest prawomocny i wójt po raz wtóry, mnożąc koszty, może jeszcze wnieść skargę kasacyjną do NSA. Ale kto bogatemu zabroni, tym bardziej, że na te kolejne przegrane postępowania idą nie prywatne pieniądze pana Leśnowolskiego, ale publiczne pieniądze wszystkich mieszkańców gminy.

Smutne w tym wszystkim jest to, że po blisko siedmiu latach urzędowania jako wójt przez Piotra Leśnowolskiego, w dalszym ciągu jesteśmy zapóźnieni cywilizacyjne na przykład poprzez brak kompletnej sieci kanalizacji w samej Jedlni-Letnisko, o całej gminie już nawet nie wspominając. Stać nas za to na płacenie grzywien, słono opłacane audycje „promocyjne” w Radiu Plus, gazetki, imprezy, festyny. A wójt zamiast zdobywać środki zewnętrzne na projekty infrastrukturalne (miał być od tego specjalistą, a nie pozyskał chyba do tej pory żadnych środków zewnętrznych), zajmuje się promowaniem własnej osoby, albo zacieśnianiem współpracy z prokuraturą lub sądami w sprawach przeciwko swoim krytykom.

PKP PLK zmodernizują przejazd w ciągu ul. Staroradomskiej

Na początku ubiegłego roku PKP Polskie Linie Kolejowe S.A. w korespondencji dotyczącej wypadków na torach, do jakich doszło w Jedlni-Letnisko, zadeklarowały wykonanie remontu przejścia dla pieszych na wysokości ul. Kopernika oraz modernizację przejazdu kolejowo-drogowego w ciągu ul. Staroradomskiej. I o ile faktycznie jeszcze w 2017 r. gruntownie przebudowane zostało wspomniane przejście dla pieszych, to w temacie remontu i podniesienia do wyższej kategorii przejazdu, nic się nie działo.

Stan ul. Staroradomskiej w bezpośredniej okolicy przejazdu kolejowego nie tylko jest fatalny, ale i stwarza bezpośrednie zagrożenie życia, bo kierowcy zamiast obserwować czy nie nadjeżdża pociąg i czy bezpiecznie mogą przejechać przez tory, muszą koncentrować się na tym, aby omijać dziury i nie uszkodzić zawieszenia pojazdu.

1

2

3

4

5

W związku z faktem, że Gmina położyła asfalt na ul. Staroradomskiej po obu stronach torów w części, która pozostaje w zarządzie samorządu, a bez utwardzenia pozostały jedynie fragmenty drogi po obu stronach torów stanowiące pas kolejowy i znajdujące się w zarządzie PKP PLK S.A., postanowiłem przypomnieć kolejowemu zarządcy infrastruktury o obietnicy zmodernizowania przejazdu.

Z informacji przekazanych przez Biuro Zarządu PKP Polskie Linie Kolejowe S.A., wynika, że modernizacja przejazdu kolejowo-drogowego w ciągu ul. Staroradomskiej przewidziana jest na drugą połowę czerwca 2018 r. W ramach tych prac podniesiona zostanie kategoria przejazdu (z kat. „D” do kat. „C”, czyli przejazd z samoczynną sygnalizacją świetlną) oraz wyasfaltowany zostanie dojazd do przejazdu i międzytorze.

Biuro Zarządu PKP PLK S.A. wyjaśniło również, że rozbieżność między poprzednio deklarowanym terminem modernizacji przejazdu i faktycznym wykonaniem tego zadania, wynika z unieważnia przetargu, co uniemożliwiło wykonanie prac jeszcze w 2017 r.

Poniżej odpowiedź z Biura Zarządu PKP PLK S.A.

PKP PLK

Prowadzone prace na pewno będą powodować utrudnienia dla okolicznych mieszkańców w związku z koniecznością zamknięcia przejazdu dla ruchu kołowego. Przygotowany harmonogram prac zakłada zamknięcia torowe, a więc w okresie prowadzenia remontu w tym rejonie pociągi będą poruszały się tylko po jednym torze, co może powodować również komplikacje dla podróżujących koleją.

Modernizacja przejazdu w Jedlni-Letnisko jest częścią większego projektu realizowanego przez PKP PLK S.A., w ramach którego na całym Mazowszu gruntownie przebudowanych zostanie 21 przejazdów. Więcej na ten temat można przeczytać m.in. na portalu rynek-kolejowy.pl

Duże zmiany w samorządach

Spore zmiany czekają w najbliższym czasie samorządy. Ma to związek z wejściem w życie przepisów ustawy z dnia 11 stycznia 2018 r. o zmianie niektórych ustaw w celu zwiększenia udziału obywateli w procesie wybierania, funkcjonowania i kontrolowania niektórych organów publicznych. Ustawa wprowadza wiele nowych rozwiązań w funkcjonowaniu samorządów wszystkich szczebli. W głównej mierze nowe przepisy mają na celu zwiększenie jawności działania lokalnych władz.

Najbardziej zauważalną zmianą z pewnością jest wydłużenie kadencji władz samorządowych z obecnych czterech, do pięciu lat. Ale inne regulacje wydają się równie ciekawe. Ustawa wymusza wprowadzenie na sesjach rady gminy głosowań za pomocą urządzeń umożliwiających sporządzenie i utrwalenie imiennego wykazu głosowań poszczególnych radnych. Imienne wykazy głosowań obligatoryjne będą musiały być zamieszczane w Biuletynie Informacji Publicznej (BIP). W BIP publikowane mają być również transmisje z posiedzeń rady gminy. Ten sam wymóg będzie dotyczył także treści pisemnych interpelacji i zapytań radnych kierowanych do wójta oraz udzielonych odpowiedzi.

Z mocy prawa będzie musiała zostać powołana komisja skarg, wniosków i petycji, która będzie zajmowała się rozpatrywaniem skarg na działalność wójta oraz gminnych jednostek organizacyjnych oraz wniosków i petycji obywateli.

Wójt (odpowiednio burmistrz oraz prezydent miasta) do 31 maja każdego roku będzie musiał przedstawić radzie gminy raport o stanie gminy za rok poprzedni. Co jest dużą innowacją, w debacie nad raportem, oprócz radnych, będą mogli wziąć udział także mieszkańcy.

Kolejną nowością, niezwykle istotną z punktu widzenia mieszkańców, jest wprowadzenie obywatelskiej inicjatywy uchwałodawczej. W przypadku naszej gminy z taką inicjatywą będzie mogła wystąpić grupa licząca minimum 200 osób posiadających czynne prawo wyborcze do organu stanowiącego (czyli rady gminy).

Pełny tekst ustawy zawierający wszystkie wprowadzone zmiany dostępny jest tutaj.

Uzasadnienie wyroku NSA

W dniu 28 lipca 2017 r. Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę kasacyjną wójta Gminy Jedlnia-Letnisko, od wcześniejszego również niekorzystnego dla Leśnowolskiego wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, w sprawie udostępnienia informacji publicznej dotyczącej rzekomego pomówienia wójta, urzędu gminy i jego pracowników. Dzisiaj to już potwierdzone kilkoma wyrokami sądów, a ten jest kolejnym, że żadnego pomówienia nie było i cała sprawa była rozdmuchana do niebotycznych rozmiarów przez Leśnowolskiego, który potwierdził, do jakich celów wykorzystywany jest podległy mu urząd.

Poniżej prezentuję wyrok NSA z uzasadnieniem oraz skargę kasacyjną wójta Leśnowolskiego, przygotowaną przez radcę prawnego Kazimierza Wlazło (9 stron), a także moją odpowiedź na tę skargę (2 strony). Co ciekawe NSA w całości podzielił moje argumenty, a nie „zawodowego” prawnika reprezentującego wójta, który przed sądem chciał udowodnić, że wójt gminy, a nie prokurator, jest organem prowadzącym postępowanie przygotowawcze w sprawie karnej. Niestety uzyskanie sądowego potwierdzenia, że Leśnowolski i jego pełnomocnik toną na płyciźnie swojej własnej głupoty zajęło ponad dwa lata. Ale warto było 😉

IMG_0001IMG_0002

IMG_0003

IMG_0004

IMG_0005

IMG_0006IMG_0007

IMG_0008   IMG_0009IMG_0010IMG_0011IMG_0012IMG_0013IMG_0014IMG_0015

IMG_0016

IMG_0017 IMG_0018IMG_0019IMG_0020

 

Będzie remont przejścia i przejazdu kolejowego w Jedlni-Letnisko

Pod koniec ubiegłego roku w Jedlni-Letnisko doszło do dwóch bardzo groźnych wypadków na torach kolejowych. Niestety jeden z nich zakończył się ze skutkiem śmiertelnym.

W związku z powyższymi wypadkami wystosowałem pisma do spółki PKP PLK S.A., która jest zarządcą infrastruktury kolejowej oraz do Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa, które sprawuje nadzór właścicielski nad spółką PKP PLK S.A. Ostatecznie ministerstwo przekazało mój wniosek do nadzorowanego przez siebie Urzędu Transportu Kolejowego, do właściwości którego należą między innymi wszelkie sprawy związane z bezpieczeństwem na torach.

W swoich pismach wskazałem na fatalny stan infrastruktury bezpieczeństwa kolejowego, która od wielu lat nie była modernizowana. Szczególnie dużo wątpliwości mógł budzić „labirynt” na wysokości ul. Kopernika, który de facto labiryntem nie był i nie spełniał swojej podstawowej funkcji, jaką jest uniemożliwienie bezpośredniego wtargnięcia na tory. Do pisma dołączone zostały liczne zdjęcie dokumentujące fatalny stan utrzymania tej infrastruktury.

Zdjęcia z grudnia 2016 r.

17

58

1819

Powodem wystosowania skargi było moje przekonanie, iż główną przyczyną wypadków, które miały miejsce, a których na pewno można było uniknąć, były wieloletnie zaniedbania zarządcy infrastruktury. W moim przekonaniu zaniedbania te mogłyby kwalifikować się nawet, jako przestępstwo. Takie stwierdzenie jest całkiem zasadne, gdyż PKP PLK S.A. ukradkiem, kilka dni po grudniowym wypadku uzupełniło „labirynt” o dodatkowe elementy oraz pojawiło się tam także brakujące oznakowanie przejścia.

Tym bardziej zdziwiło mnie stanowisko spółki PKP PLK S.A., która w swoich wyjaśnieniach jednostronną odpowiedzialnością za wypadki obarczyła ich uczestników. Niektóre sformułowanie z pisma PKP PLK są wręcz kuriozalne, jak na przykład to, że całkiem przypadkiem akurat w dniu śmiertelnego wypadku doszło do „aktu wandalizmu” i uszkodzenia dwóch przęseł z wygrodzenia. Każdy kto korzystał z tego przejścia, dobrze wie, że jego jakość pozostawiała wiele do życzenia od lat. Ponadto PKP PLK S.A. w konkluzji swojego tekstu stwierdza, że głównymi przyczynami wypadków na przejazdach kolejowo-drogowych jest łamanie przepisów o ruchu drogowym oraz niezachowanie należytej ostrożności. Z kolei PKP PLK, dla której „bezpieczeństwo jest priorytetem” robi wszystko co w jej mocy, aby na torach było bezpiecznie. Czyli klasyczny przykład urzędniczego „bełkotu”.

Jedyną pozytywną informacją od zarządzającej infrastrukturą spółki kolejowej jest zapewnienie, że w najbliższym czasie zostanie podniesiona kategoria przejazdu drogowego w ciągu ul. Staroradomskiej (na przejazd kat. C – przejazd z samoczynną sygnalizacją świetlną). A przejście dla pieszych na wysokości ul. Kopernika zostanie wygrodzone całkowicie nowym labiryntem wraz z usunięciem dzikiego przejścia od strony ul. Kolejowej.

I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie postępowanie wyjaśniające przeprowadzone przez Urząd Transportu Kolejowego, w świetle którego argumenty PKP PLK należy rozpatrywać, jako stek kłamstw służący wyłącznie odsunięciu od siebie odpowiedzialności za zaistniałe wypadki. UTK w swoich kolejnych pismach jednoznacznie wskazał na liczne zaniedbania zarządcy infrastruktury. Stwierdzono także nieprawidłowości w pracy komisji kolejowej badającej wypadek (na podstawie której PKP PLK S.A. obarczyła  winą kierującego pojazdem) na przejeździe w ciągu ul. Staroradomskiej. W podsumowaniu stwierdzono, że zarządca infrastruktury nierzetelnie realizował procedury Systemu Zarządzania Bezpieczeństwem oraz zobligowano PKP PLK do podjęcia działań w celu wyeliminowania wskazanych nieprawidłowości.

IMG_0001

IMG_0002

IMG_0003

IMG_0004

 

IMG_0005IMG_0006IMG_0007IMG_0008

Sąd potwierdza: były patologie w Urzędzie Gminy!

Po opublikowaniu przeze mnie tekstu „Patologie w Urzędzie Gminy” wójt Leśnowolski publicznie zapowiedział złożenie na mnie zawiadomień do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa oraz dochodzenie na drodze sądowej innych należności, w tym 100 tys. złotych na rzecz stowarzyszenia Jedlnia Dzieciom. Po ponad dwóch latach od tej publicznej deklaracji wójta Leśnowolskiego wszystkie sprawy związane z moim wpisem zostały prawomocnie zakończone. Wszystkie zakończone sromotną porażką Leśnowolskiego i jego urzędnika, gdyż Sąd Okręgowy w Radomiu nie tylko potwierdził, że formułowane przeze mnie tezy były zgodne z prawdą, a ich publiczne przedstawienie było wręcz niezbędne z punktu widzenia interesu społecznego, ale wskazał, że zakres nieprawidłowości w Urzędzie Gminy kierowanym przez wójta Leśnowolskiego był znacznie szerszy i poważniejszy niż ten przedstawiony w moim tekście. W tym kontekście strata kilku tysięcy złotych oraz cennego czasu poświęconego na batalię sądową ze mną, może nie być wszystkimi konsekwencjami, jakie już niedługo mogą spotkać wójta oraz jego urzędnika/urzędników. Wczytanie się w tekst poniżej, z pewnością pomoże rozwiać wątpliwości o co chodzi.

Tytułem wstępu chciałbym przedstawić, jak rozwijała się całą sytuacja w ujęciu chronologicznym. Zgodnie ze swoją zapowiedzią wójt Leśnowolski oraz urzędnik Mariusz R. złożyli do prokuratury zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa zniesławienia ich moim tekstem. Obie sprawy zostały przez prokuraturę umorzone w związku z brakiem interesu społecznego w ściganiu przestępstwa ściganego z oskarżenia prywatnego (co nie znaczy, że prokuratura przesądzała, iż do przestępstwa faktycznie doszło).

Mściwość i zawziętość wójta Leśnowolskiego oraz chęć ukarania za wszelką cenę swojego krytyka, nie pozwoliła mu tej sprawy odpuścić. Złożył on, jako wójt Gminy Jedlnia-Letnisko, do Sądu Rejonowego w Radomiu, przygotowany przez gminnego radcę prawnego Kazimierza Wlazło, prywatny akt oskarżenia (Tę sprawę przedstawię szerzej w osobnym wpisie ). Warto wspomnieć, że wniesienie takiego pisma procesowego obwarowane jest koniecznością poniesienia opłaty wynoszącej 300 zł. Oczywiście opłata taka została uiszczona z gminnego rachunku bankowego z publicznych pieniędzy.

zdjecie-0006

Sprawa z oskarżenia wójta Leśnowolskiego została umorzona z przyczyn formalnych najpierw przez Sąd Rejonowy w Radomiu. A później, po zaskarżeniu postanowienia o umorzeniu przez działającego w imieniu wójta Leśnowolskiego Kazimierza Wlazło, także przez Sąd Okręgowy w Radomiu. Na marginesie muszę zaznaczyć, że do tej sprawy włączyła się Helsińska Fundacja Praw Człowieka, która w działaniach Leśnowolskiego dopatrzyła się zagrożenia wolności słowa.

Prywatny akt oskarżenia przeciwko mnie złożyli także urzędnik Mariusz R. oraz jego żona Joanna S.-R. Sąd I-instancji pomimo rażących błędów proceduralnych oraz błędów w ustaleniach faktycznych w marcu 2016 r. skazał mnie nieprawomocnie na karę 3 miesięcy ograniczenia wolności w zawieszeniu na dwa lata oraz konieczność zapłaty nawiązki na organizację społeczną w wysokości 5 tys. złotych (Kontekst prawny i okoliczności wydania takiego orzeczenia opiszę w osobnym tekście). Wyrokiem tym podobno chełpiono się w Urzędzie Gminy, a radny Jan Krakowiak na sesji Rady Gminy w dniu 31 października 2016 r. z nieukrywaną satysfakcją pytał się mnie, czy oprócz sprawy z oskarżenia wójta Leśnowlskiego, toczą się przeciwko mnie inne postępowania.

Od tego wyroku Sądu Rejonowego złożyłem apelację do Sądu Okręgowego w Radomiu. Ostatecznie Sąd Okręgowy w dniu 28 grudnia 2016 r. oczyścił mnie z wszelkich zarzutów oraz zmienił wyrok Sądu Rejonowego uniewinniając mnie. Sąd Okręgowy jednoznacznie wskazał na błędy Sądu Rejonowego w rozpatrywaniu niniejszej sprawy.

Poniżej prezentuję najważniejsze, ale nie wszystkie, tezy z ustnego uzasadnienia wyroku Sądu Okręgowego w Radomiu z dnia 28 grudnia 2016 r. Uzasadnienie podzieliłem na osiem punktów, spośród których dla mnie osobiście najważniejszy jest ten z numerem 6, gdzie sędzia sprawozdawca, niemal podnosząc głos, wskazał, że napisany przeze mnie artykuł nie ma nic wspólnego z krzywdzeniem niepełnosprawnego dziecka, o co byłem oskarżany przez lokalne osobliwości, jak brodaty Dziadek Mróz, który publicznie wskazywał, że trzeba mieć „robaczywą duszę i zerową empatię”, by nie rozumieć trudu wychowania niepełnosprawnego dziecka. Dzisiaj mam gigantyczną satysfakcję, że nie tylko wszystko co pisałem było prawdą i w żadnym aspekcie nie było związane z atakiem na niepełnosprawne dziecko, co jednoznacznie wskazał Sąd, ale także dlatego, że Dziadek Mróz swoim wpisem, nieudolnie jak się okazuje, krył patologiczne nieprawidłowości w Urzędzie Gminy. Dzisiaj działa on w przestrzeni publicznej jako wielki gminny społecznik.

Ponadto zwracam uwagę i proszę o dokładne wczytanie się w punkty 3, 4, i 7. Jest to o tyle ważne, że treści tam zawarte mogą stać się w niedalekiej przyszłości przedmiotem wyjaśnień różnych organów państwowych. Jeżeli tylko otrzymam pisemne uzasadnienie wyroku Sądu, zostanie ono niezwłocznie upublicznione, aby nie było żadnych wątpliwości.

1. „Dlaczego Sąd Okręgowy uznaje, że pan Sebastian Sochaj jest niewinny? Pewien błąd w tej sprawie zaciążył na całości postępowania. Gdyby wczytać się w treść artykułu, który stał się przedmiotem ocen Sądów obu instancji, to doszlibyśmy do wniosku, że nie tylko na tle publikacji medialnych dotyczących polityki w Polsce, ale tego co dotyczy zwykłych relacji międzyludzkich; ja jestem przekonany, że gdybyśmy dziś wzięli jakąkolwiek gazetę i przeczytali, że z jednej strony padają oskarżenia o pucz, z drugiej o faszyzm, to to co napisał pan Sochaj w swoim krytycznym, to nie ulega wątpliwości, artykule, jawić się będzie jako naprawdę bardzo delikatna krytyka.

2. I teraz, czego to jest krytyka? Sąd Rejonowy pisze w swoich motywach, że intencją pana Sochaja było, najdelikatniej mówiąc, dopiec państwu R. Nie do końca można taki wniosek wyciągnąć z treści artykułu. Państwo R. są w tym artykule jako jeden z kilku podmiotów wskazanych pod wspólnym tytułem, parafrazując «źle się dzieje w państwie duńskim». Są nieprawidłowości w Urzędzie Gminy, a jednym z ich przejawów są pastwo R. Co więcej, nawet to sformułowanie, które ubodło panią R. o dosyć „sporych” kwotach. Co znaczy spora kwota? Jest to kwestia na tyle oceny, że jeżeli jakaś kwota dla pani R. nie jest spora, to dla kogoś, kto zarabia najniższą krajową, pewnie będzie spora. Z całą pewnością można te kwoty nazwać sporymi. Nie było w tym tekście napisane, że one są „nieuzasadnione”, „niezasłużone”, tylko spore.

3. Jeżeli chodzi o zestaw komputerowy. Szanowni Państwo, my chyba niesłusznie do działania urzędów przykładamy miarę sądową. Ale po wysłuchaniu tego, co działo się w tym projekcie od strony formalnej, to powiem szczerze, że włos się jeży na głowie. Tak naprawdę gospodarz gminy do końca nie wie czy w tej komisji były cztery osoby, czy były trzy, czy były dwie. Bo w zależności od etapu postępowania składa różne zeznania. Sama komisja nie bardzo wie, w jakim obradowała składzie. Z obrad, które bez wątpienia trwały kilka dni, sporządzono jeden protokół. Pytam więc choćby o podstawową kwestię, kiedy on się zaczął, a kiedy skończył? W każdym protokole piszemy datę, z godziną na ogół rozpoczęcia i zakończenia. Czyli z tego wynikałoby, że komisja bez przerwy pracowała miesiąc? Nie rozpoznawano pojedynczych wniosków, tylko jak nam powiedziano rozpoznawano je „hurtem”. Część osób mówi: „pan R. wyszedł”. Skoro wyszedł, to w jakim składzie obradowała komisja? W składzie nielegalnym, bo dwuosobowym, to już nie podlega wątpliwości, bo z regulaminu wynika, że to musiało być trzy osoby. A komisja liczyła tylko trzy osoby, to już nie ulega wątpliwości.

4. I tak krytyka tego postępowania, która opatrzona też można powiedzieć zupełnie nieuzasadnioną pozytywną oceną organu gminy, bo pan Sochaj pisze we wstępie do tego passusu, zawiera takie oto sformułowanie, że «jestem przekonany, że pracownicy gminy są na tyle inteligentni, że na pewno z formalnego punktu widzenia tam jest wszystko w porządku, ale razi mnie to, że koordynatorem całości jest urzędnik gminy». No mnie też to razi. I pewnie każdego, kto jest wyczulony na pewną transparentność postępowania. Jest to więc nawet forma pochwały urzędu, bo pan wyraził przekonanie, że formalnie wszystko jest ok. A tu się okazuje, że formalnie, to nie wiem czy na CBA, ale jakieś inne urzędy kontroli może by się tym zainteresowały.

5. W związku z tym, o czym my tu mówimy? Do pewnego stopnia o urażonych uczuciach osobistych państwa R. I teraz, z jednej strony pan R. pełni funkcję w urzędzie, jest to co prawda tylko Urząd Gminy – na szczebel, który bardzo często niestety przenoszą się spory z góry i czyni się z tego wielką politykę. Ale jednak jest to pracownik urzędu w związku z tym, jako pracownikowi urzędu wolno mu mniej, a krytyki spotyka go trochę więcej. I to jest oczywiste. Następnie pani R., która korzysta z publicznych pieniędzy i choćby z tego faktu musi się liczyć z tym, że to będzie kontrolowane, oceniane, opisywanie. To jest całkiem normalna rzecz.

5. Mamy art. 213 w Kodeksie Karnym, który zawiera kontratyp i tam są dwie sytuacje. Zarzut nawet jeżeli uczyniony publicznie, ale w uzasadnionym interesie społecznym powoduje, że nie ma przestępstwa. Nie możemy się tutaj dopatrzeć niczego innego niż chęć obrony, w mniemaniu pana Sochaja, interesu społecznego. Przypisanie mu przez Sąd Rejonowy niskich intencji osobistych nie znajduje uzasadnienia w prawie w tej sprawie. I w związku z tym, biorąc pod uwagę nasze ustalenia potwierdzone dowodami, strony słyszały, wymowa pracy tej komisji jest jednoznaczna. Trudno byłoby oczekiwać, aby ona nie spotkała się z krytyką. A jeszcze de facto to, że pan R. wziął udział w ocenie wniosku swojego dziecka też już nie podlega wątpliwości, bo nie ma dokumentu na to, że nie wziął, a protokół zawierający ocenę wszystkich wniosków podpisała cała komisja. Z formalnego punktu widzenia pan R. podpisał się pod wnioskiem swojego dziecka.

6. Czy to nie podlega krytyce? Jak najbardziej podlega. I to rzeczywiście nie ma nic wspólnego; Nie wolno rozniecać takich emocji, że to ma coś wspólnego z krzywdzeniem dziecka niepełnosprawnego! Jest to absolutnie nieuzasadnione. To jest krytyka niewłaściwego postępowania organu gminy.

7. Co więcej, nie było to przedmiotem ocen, ale wczytanie się w regulamin całego projektu, w którym jest napisane brak dostępu [do Internetu] i jednoznaczne oświadczenie pani R. przed Sądem I-instancji, że w jej mniemaniu to nie ma żadnego znaczenia, bo dziecko miało dostęp, ale jako niepełnosprawne mogło skorzystać [z programu], to budzi dużą wątpliwość, co do merytorycznej słuszności takiego rozstrzygnięcia.

8. W związku z tym decyzja Sądu jest jedna. Wyrok zostanie zmieniony, a pan Sebastian Sochaj zostaje uniewinniony”.

Wracam do pisania.

Po blisko dwuletniej przerwie, spowodowanej głównie prowadzonymi przeciwko mnie postępowaniami karnymi zainicjowanymi przez wójta Leśnowolskiego oraz jednego z jego urzędników, wracam do pisania na blogu.

W najbliższym czasie szerzej przedstawię okoliczności prowadzonych przeciwko mnie spraw oraz odniosę się do orzeczeń, jakie zapadły.

Chciałbym też zaznaczyć, że nie jest prawdą jakobym „dał się zastraszyć Leśnowolskiemu”. Mnie nie da się zastraszyć :) A w kontekście ustnego uzasadnienia wyroku Sądu Okręgowego w Radomiu z 28 grudnia 2016 r., w którym Sąd stwierdził, że mój tekst „Patologie w Urzędzie Gminy” był nie tylko łagodny, ale także, iż  „całkiem bezpodstawnie” usprawiedliwiałem ewidentne nieprawidłowości, już dziś zapowiadam poprawę i zgodnie z zaleceniami Sądu zaostrzę ton moich wypowiedzi 😉

Obiektywizm i rzetelność wójta Leśnowolskiego.

Po okresie zimowego letargu wznowił swoją internetową działalność na blogu wójt Leśnowolski. I oprócz mętnego tłumaczenia powodów braku aktywności na blogu do tej pory (wiadomo: wybory, święta, a potem niespodziewanie nastał Nowy Rok – chociaż mamy już koniec marca) i chwalenia się ponadprzeciętnymi osiągnięciami w tym czasie w innych dziedzinach, pan Leśnowolski po raz kolejny domaga się dla siebie „głaskania po głowie” i ciągłego komplementowania jego zasług dla całej gminy. I chociaż, jak deklaruje, nie wdaje się w żadne pyskówki, to jednak musi skomentować nieprzychylne sobie wpisy, tak aby to jego było na wierzchu. Zarzuca przy tym krytykującym go osobom chęć dalszego „prowadzenia wojny”.

Nikt jednak żadnej wojny prowadzić nie chce, a pan Leśnowolski wciąż nie potrafi (albo nie chce) zrozumieć, że wolność słowa jest konstytucyjne zagwarantowanym prawem oraz to, że utrzymywane z publicznych pieniędzy władze, podlegają kontroli społecznej i mogą być przez to społeczeństwo krytykowane. Po prostu system demokratycznego państwa prawa, jakim jest Polska, pozwala każdemu na wyrażanie swoich krytycznych, choćby nawet nieuzasadnionych, opinii. I nie jest to żadne prowadzenie wojny, ale zwykła praktyka w demokratycznym kraju! Jeżeli opłacany z publicznych pieniędzy wójt tego nie rozumie, to albo ma zapędy dyktatorskie, albo koniecznie na własne życzenie chce się publicznie ośmieszać i kompromitować. No bo przecież w tej gminie nikt nie może mieć innego zdania niż pan Leśnowolski i nie wolno go także krytykować, ponieważ jest nieomylny :)

Pan Leśnowolski rozgryzł także prawdzie intencje opozycji, która zauważa jego najdrobniejsze potknięcie i pomyłki, a nie widzi „gigantycznych” sukcesów, jak na przykład przebudowa Placu Wolności (notabene w całości za środki własne). Nie będę kolejny raz pisał, jaka jest rola opozycji i to, że powinna wytykać choćby najmniejsze potknięcia władzy, aby ta nie popadła w samouwielbienie (co i tak ma miejsce), ale jest coś dziwnego w tym, że wójt który dysponuje niemałymi publicznymi środkami na promocję gminy, domaga się, aby jego „sukcesy” były relacjonowane także na jakichś niszowych blogach i portalach, których nikt i tak przecież nie czyta. Jednak zarzut wybiórczości jest mocno nietrafiony i kabotyński, bo także sam wójt Leśnowolski wybiera tematy, które mu pasują i którymi może się promować, natomiast nie odnosi się w żaden sposób do bardziej poważnych problemów związanych z jego osobą. W ostatnim czasie głośnie były dwie takie sprawy, co do których niewątpliwie mieszkańcom należałyby się wyjaśnienia ze strony wójta:

1. W poprzedniej kadencji komisja rewizyjna RG, jak i sama Rada Gminy wielokrotnie wzywały wójta do wykorzystania zaległego urlopu i zwracały uwagę, że niezrobienie tego może narazić gminę na duże koszty w związku z koniecznością wypłacenia wysokiego ekwiwalentu. Oczywiście pan Leśnowolski nic sobie nie robił z tych wezwań, chociaż zobowiązany jest jak każdy pracownik do wykorzystania urlopu, i lekceważył sobie Radę Gminy. Teraz na początku nowej kadencji wójt nie tylko dostał maksymalną podwyżkę od radnych ze swojego klubu, ale także, mimo upomnień poprzedniej RG, wypłacił sobie blisko 30 tys. zł ekwiwalentu za niewykorzystany urlop. Rodzi się zatem pytanie, jak nazwać takie postępowanie? Jako cyniczne i oszukańcze, czy jeszcze gorzej? Bo jak nazwać świadome i celowe łamanie prawa, aby wydoić trochę publicznych pieniędzy, tym bardziej, że nie było żadnych obiektywnych przyczyn, które przez trzy lata uniemożliwiałyby wykorzystywanie wójtowi urlopu. Jak w soczewce widać, że wraz ze wzrostem pazerności na pieniądze drastycznie obniża się uczciwość i elementarne poczucie przyzwoitości. Tak właśnie wygląda na każdym poziomie władzy ta mityczna „służba społeczeństwu”, żeby korzyści władzy były zawsze na pierwszym miejscu. Wiadomo, że prawdziwy dobry gospodarz także najpierw musi wypchać pieniędzmi swoje kieszenie.

2. Jeszcze ważniejsza jest sprawa toczącego się śledztwa dotyczącego podejrzenia przekroczenia uprawnień przez wójta Leśnowolskiego. Warto przypomnieć, że kiedy trzy lata temu portal jedlnia.org.pl napisał o prowadzonym postępowaniu w sprawie przebudowy ronda obok dworca PKP i użył w tym kontekście słowa „śledztwo”, wójt Leśnowolski w szale zaczął na urzędowej stronie internetowej pouczać oraz straszyć doniesieniami do prokuratury (LINK) – w czym się specjalizuje, gdyż żadne śledztwo, według niego, nie było prowadzone. Oczywiście tamta sytuacja wymagała, aby ustosunkował się do niej pan Leśnowolski. Z kolei teraz mamy informację jednoznacznie potwierdzoną przez rzeczniczkę Prokuratury Okręgowej, że śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień przez wójta Leśnowolskiego zostało wszczęte, a wójt mimo to milczy. Zawracam uwagę, że śledztwa są wszczynane w przypadku podejrzenia popełnienia poważnych przestępstw. W przypadku mniej poważnego naruszenie prawa prowadzi się dochodzenie, czyli uproszczoną formę postępowania przygotowawczego. Już samo wszczęcie śledztwa oznacza, że prokurator znalazł wystarczająco mocne przesłanki, aby je prowadzić. W innym przypadku zostało by wydane postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa. Sprawa dotyczy między innymi wysłania do mieszkańców Groszowic w trakcie kampanii wyborczej w imieniu UG i za publiczne pieniądze listów pomawiających opozycję. Trzeba też przypomnieć, że to nie pierwsze takie nadużycie w urzędzie kierowanym przez pana Leśnowolskiego. Równo rok temu, mieszkańcy tzw. enklawy B otrzymali z UG listy, z których wynikało, że budowa kanalizacji na tym terenie nie będzie prowadzona z tego powodu, że radni nie uchwalili budżetu gminy (LINK). Tymczasem w projekcie budżetu przedstawionym przez wójta ta inwestycja w ogóle nie była przewidywana na 2014 r.! Czy pomawianie opozycyjnych radnych za publiczne pieniądze aż tak wchodzi w krew?  I znów widać całą hipokryzję pana Leśnowolskiego, który pokazywał święte oburzenie, kiedy w jego kontekście zostało użyte sformułowanie, że „wszczęto śledztwo”, natomiast teraz mu już nie przeszkadza, że takie śledztwo jest rzeczywiście prowadzone w związku z jego działaniami.

Nie wiem czy ma coś wspólnego z przyzwoitością zarzucanie komuś wybiórczości, kiedy samemu stosuje się identyczne standardy i pomija milczeniem niewygodne tematy. Przynajmniej w tych dwóch sprawach, dotyczących publicznych pieniędzy i standardów jakimi kieruje się władza, mieszkańcom należą się wyjaśnienia pana Leśnowolskiego. Dlaczego wójt nie opublikuje na gminnej stronie jakiegoś oświadczenia?