Jak bardzo śmiesznego wójta mamy.

Ostatnio nurtuje mnie pytanie, czy władza, która panicznie boi się krytyki jest śmieszna czy raczej straszna, a przecież krytyka władz i patrzenie jej na ręce jest istotą demokracji. Wszystko to w kontekście zasadniczej zmiany postawy obecnego wójta i ludzi go popierających. Kiedy rządził jeszcze wójt Rzeczkowski,  w krytykę jego poczynań, w każdym aspekcie bardzo chętnie wpisywali się panowie Chrzanowski i Leśnowolski. Warto też zauważyć, że prawie cała kampania wyborcza Leśnowolskiego opierała się wyłącznie na krytykowaniu wcześniejszego wójta, czyli miała wymiar kampanii negatywnej.

Jednocześnie ekipa Chrzanowskiego i Leśnowolskiego publicznie deklarowała otwartość na krytykę, szczególnie tę konstruktywną. Źle widziane miało być wyłącznie anonimowe obrażanie, bo już anonimowa krytyka poparta rzeczowymi argumentami, była tolerowana (przykład takiego stanowiska choćby tu). Przynajmniej takie były oficjalne, publiczne deklaracje.

Po wygranych wyborach, bardzo szybko okazało się, że panowie Leśnowolski i Chrzanowski nie znoszą żadnej, choćby popartej najmocniejszymi argumentami, krytyki. Jak wszystko w przypadku tej ekipy, wcześniejsze zapowiedzi okazały się nic nie warte, a ich celem było jedynie stworzenie mylnego wrażenie otwartości na inne poglądy. Histeryczne reakcje na krytyczne uwagi zamieszczane choćby na portalu jedlnia.org.pl, mogły budzić jedynie uśmiech politowania.

Wszyscy dobrze wiedzą, że panowie Leśnowolski i Chrzanowski są wręcz „chorzy” na punkcie swojego wizerunku i z dużym trudem znoszą krytykę własnej osoby. Najlepszym tego przykładem w ostatnim czasie było wysyłanie przez wójta na siebie, ze służbowego telefonu, płatnych wiadomości SMS w konkursie jednej z gazet. Ale podobnych przykładów jest znacznie więcej. Ostatnio nawet z facebookowego profilu – publicznego wydawałoby się – Urzędu Gminy, usuwane są komentarze, które w jakikolwiek sposób są krytyczne dla obecnie rządzącej ekipy (przykłady poniżej). Podobnie zresztą funkcjonuje blog radnego Chrzanowskiego. Już kilka osób zwracało uwagę, że nie są tam publikowane krytyczne opinie.

W mojej ocenie takimi działaniami, wójt posuwa się do granic śmieszności (choć mam wątpliwości czy w tym przypadku można się jeszcze bardziej ośmieszyć), pokazując, że przede wszystkim nie liczy się on ze zdaniem innych osób. Po drugie, taka postawa może sugerować, że wójtowi najlepiej rządziłoby się w jakimś systemie totalitarnym, w którym za krytycznie opinie względem władz można było wsadzać do więzienia lub stawiać przed plutonem egzekucyjnym. Na szczęście mamy demokrację i każdy może głosić swoje poglądy, nawet krytyczne wobec władz.

Myślę, że najbliższe wybory będą swoistym testem, kto uwierzył „ludziom bez skazy” w prezentowany przez nich cukierkowy obraz rzeczywistości.

Przykłady krytycznych komentarzy.

1

3

Dzisiaj po krytycznych komentarzach nie ma śladu :)

2

4

Czy stanowisko wójta zajmuje człowiek poważny?

Wydawać by się mogło, że stanowisko wójta powinien zajmować człowiek poważny i odpowiedzialny. Tymczasem, jak przedstawiłem to w ubiegłym tygodniu, wójt naszej gminy notorycznie w godzinach pracy zabawia się na facebooku. Z drugiej jednak strony, dzięki takiej postawie przynajmniej wszyscy mieszkańcy mogą się dowiedzieć, jaki od dłuższego czasu jest stosunek pana Leśnowolskiego do Rady Gminy, a więc organu powołanego do kontroli poczynań władzy wykonawczej.

Otóż będąc obserwatorem sesji RG w dniu 20 marca 2013 r., byłem świadkiem niezwykle interesującej sytuacji. W przerwie, tuż przed wznowieniem obrad pan wójt wyszedł z sali konferencyjnej i nie był obecny dłuższą chwilę (około 20 minut). Samo takie wyjście nie jest niczym nadzwyczajnym i zdarza się wielokrotnie. Może przecież zaistnieć konieczność pilnego podpisania przez wójta dokumentów, podjęcia jakiejś decyzji (takie wrażenie przynajmniej sprawia wychodzący z plikiem dokumentów wójt) lub choćby skorzystania z łazienki.

Moment, w którym wójt opuszcza salę posiedzeń:

http://youtu.be/GaY8USRL_Jw?t=1m11s

Tymczasem, w trakcie nieobecności wójta odebrałem od pewnej osoby, żywo zainteresowanej sprawami gminy,  wiadomość SMS z zapytaniem czy sesja się już skończyła, bo Leśnowolski siedzi na facebooku! Szok, niedowierzanie! Urzędnik, którego obowiązkiem jest uczestniczenie w pracach Rady Gminy, w trakcie jej obrad zabawia się na portalu społecznościowym! To kolejny, dobitny przykład obłudy, bo Leśnowolski wielokrotnie, publicznie deklarował, że w żaden sposób nie chce lekceważyć RG. Szkoda, że po raz kolejny jego czyny świadczą o czym innym. Mając na uwadze fakt, że RG reprezentuje interesy mieszkańców, to nie jest pochopnym wniosek, że pan Leśnowolski lekceważy wszystkich mieszkańców!

Wiadomość ta może być tym bardziej szokująca, że ówcześnie przewodniczącym RG był Jerzy Chrzanowski, który był notabene wyłącznie potakiwaczem (i nadal jest) pana Leśnowolskiego i nigdy nie miał odwagi cywilnej, aby mieć inne zdanie niż wójt, o jakimś zdecydowanym sprzeciwie nawet nie wspominam. Wyraźnie widać, że panu Leśnowolskiemu najbardziej odpowiadałaby taka fasadowa rola RG, która udawałby, że wywiązuje się ze swoich ustawowych zadań, jakim jest m. in. kontrola poczynań wójta, a wójt udawałby, że w ogóle liczy się z RG.

Dlatego też, nie ma się co dziwić tym wściekłym atakom na przewodniczącego Kuropieskę i grupę radnych, która obecnie ma większość w Radzie i która w dużej mierze doprowadziła do normalności relacje, jakie powinny panować między Radą a wójtem. Gdyby nie to, być może dzisiaj pan Leśnowolski w ogóle nie przychodziłby już na sesje, bo i po co? Przecież lepiej spędzać sobie miło czas na facebooku.

Oczywiście, aby uniknąć oskarżeń o pomówienie i straszenie sądami, wiadomość SMS w dalszym ciągu jest zapisana w oryginalnej formie w moim telefonie, a sądzę, że pewnie znalazłoby się także kilka osób, które w tamtym czasie widziały wójta dostępnego na facebooku :)

A na koniec jeszcze ciekawy link pokazujący, z jakim „szacunkiem” do organów kontrolnych podchodzą inni przedstawiciele władzy wykonawczej. I każdy musi sam sobie odpowiedzieć, czy taka postawa ma coś wspólnego z konieczną na takich stanowiskach powagą.

http://kontakt24.tvn24.pl/temat,ogladal-mecz-na-obradach-przylapany-wiceburmistrz-nie-widzi-w-tym-nic-zlego,103790.html?categoryId=496

Echa niesprawnego gimbusa.

Wiadomość o niesprawnym autobusie dowożącym dzieci do szkoły w Myśliszewicach odbiła się szerokim echem w prawie wszystkich lokalnych mediach. Dobrze, że policja czuwa w takich sprawach, ale trzeba także ustalić kto ponosi odpowiedzialność za zaistniały stan rzeczy. Aż krew w żyłach mrozi sama myśl o tym, na jakie potencjalne niebezpieczeństwo zostały wystawione dzieci przewożone tymi autobusami.

W moim przekonaniu dwie sprawy wymagają szybkiego wyjaśnienia. Przede wszystkim, to czy Urząd Gminy był w posiadaniu informacji o złym stanie technicznym, a jeśli tak, to czy przedsięwzięto jakieś działania, aby wymóc na przewoźniku poprawę tego stanu. Nie chcę mi się wierzyć, że policja zabiera dowód rejestracyjny kolejnego pojazdu i do gminy nie docierają żadne sygnały na ten temat. Bo można także wyciągnąć wniosek, nie wiem czy słuszny, że to wszystko odbywa się za przyzwoleniem gminnych urzędników.

Całkowicie drugorzędną kwestią, ale nie bez znaczenia, jest też to, w jakim świetle te zdarzenia stawiają naszą gminę. O ile mogę zrozumieć konieczność oszczędności, to czy musimy oszczędzać nawet na bezpieczeństwie dzieci? Kto odpowiada za kontrolę tego, w jakim stanie technicznym są autobusy wykonujące kursy do szkół? Naprawdę, nie chciałbym ani nikomu tego nie życzę, żeby przez możliwe konsekwencje takiego niedbalstwa o gminie mówiono na przykład w TVN24.

http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/article?AID=/20140611/POWIAT0206/140619798

http://www.radom24.pl/artykul/czytaj/18640

http://www.cozadzien.pl/wiadomosci/region/22331.html

http://twojradom.pl/artykul,dzieci-jechaly-ze-szkoly-niesprawnym-autobusem,4606

http://www.tygodnikoko.pl/gorace-tematy/niesprawny-autobus-przewozil-dzieci/

http://www.kwp.radom.pl/jeden-chcial-wiezc-dzieci-bedac-nietrzezwym-a-drugi-niesprawnym-autobusem,pa1,15075,8

http://mojradom.pl/content/view/13785/51/

Czym w godzinach pracy zajmuje się wójt Leśnowolski, czyli obłudy i podwójnych standardów ciąg dalszy…

Ostatnio, przy okazji obniżenia uposażenia wójtowi, mogliśmy usłyszeć/przeczytać, jak to nasz gospodarz ciężko pracuje i w zaciszu gabinetu walczy o kolejne miliony europejskich dotacji dla naszej gminy. Nawet największy zausznik wójta, Jerzy Chrzanowski, swego czasu pisał, że chociaż Leśnowolski tyra za dwóch po godzinach, to może to jednak powodować domysły, że przyczyną takiego stanu rzeczy jest zła organizacja pracy. I sporo było słuszności w tamtych słowach radnego Chrzanowskiego. Mimo „licznych” obowiązków, od dłuższego czasu wójt regularnie znajduje wolną chwilę, aby w godzinach pracy moderować swój prywatny profil na facebooku. Poniżej zamieszczam wybrane (spośród wielu innych) przykłady tej ciężkiej, jakże odpowiedzialnej pracy.

Oczywiście, można mi zarzucić, że jestem złośliwy i wyciągam jakieś nieznaczące „błahostki”, nie mające realnego wpływu na pracę wójta. Zgoda, bo i nie o siedzenie na facebooku w godzinach pracy, które zdarza się większości urzędników, tu chodzi. Nie czyniłbym z tego zarzutu, gdyby wójt udostępniał informacje ważne z punktu widzenia gminy lub mieszkańców, tymczasem w większości przypadków jest to jego własna propaganda lub kłamliwe i tendencyjne wpisy radnego Chrzanowskiego. Z drugiej strony nie interesuje mnie, jak wójt gospodaruje swoim czasem pracy, ale można mieć pretensje o to, że, co charakterystyczne dla niego, stosuje podwójne standardy: inne dla siebie, a inne dla osób, z którymi z jakichś względów jest mu nie po drodze. Warto zobaczyć, jakie zdanie pan Leśnowolski wyrażał kilkanaście miesięcy temu o internetowej aktywności w godzinach pracy, na przykład tutaj (ostatni akapit). Skoro pan Leśnowolski chce pouczać innych i sugerować, jak powinno się postępować, to sam powinien świecić przykładem, bo w innym przypadku raczej nie jest wiarygodny.

Takie stosowanie podwójnych standardów jest naprawdę rażące! Ponadto, idąc tropem logiki pana Leśnowolskiego można także postawić pytanie o to, czy mieszkańcy gminy po to płacą podatki, by zapewniać wójtowi dobrą zabawę w godzinach pracy? Ten przykład pokazuje też, że obniżenie pensji było jak najbardziej uzasadnione, bo chyba nawet teraz pensja na poziomie 8 700 zł wydaje się być zawyżona za taką jakość świadczonej pracy, przynajmniej w stosunku do przedwyborczych obietnic. A ocena jakości tej pracy będzie wyłącznym prawem mieszkańców gminy już w listopadzie!

1

2

3

4

5

7

8

9

O kłopotach z pamięcią i przyzwoitością.

Obłuda i kłamstwo to niemal znaki rozpoznawcze Jerzego Chrzanowskiego. Chociaż chyba niewielu mieszkańców naszej gminy zdaje sobie sprawę, jaka jest skala tego zakłamania. Wiele słyszeliśmy obietnic i pięknych haseł, którymi byliśmy mamieni szczególnie intensywnie przed wyborami, dlatego teraz najwyższa pora powiedzieć „sprawdzam”. Tym bardziej, że znowu zbliża się kampania wyborcza i warto pokazać jakich ludzi, a także jakiego środowiska należy unikać. A należy unikać ludzi niewiarygodnych, dla których ich własne, publicznie wypowiadane słowa nic nie znaczą, a są jedynie środkiem do osiągnięcia celu. W najbliższym czasie będę publikował dowody potwierdzające, że Jerzy Chrzanowski, najdelikatniej mówiąc, nie jest człowiekiem uczciwym w swojej działalności publicznej (celowo nie używam mocniejszych słów, choć one byłyby bardziej adekwatne). Przykładów takiej postawy było i jest wiele i nie trzeba się specjalnie wysilać, aby znaleźć tego potwierdzenie, ale te najbardziej jaskrawe przypadki warto uwypuklić, aby każdy mieszkaniec naszej gminy wiedział z kim ma do czynienia i drugi raz nie dał się oszukać.

W wywiadzie udzielonym portalowi jedlnia.org.pl, bezpośrednio przed powtórzonymi wyborami na wójta w 2011 r., Jerzy Chrzanowski mówił tak: Uważam, że Rada Gminy, będąc organem kontrolnym, nie powinna wchodzić w zbyt bliskie relacje z władzą wykonawczą, którą kontroluje. Była propozycja po sesji wyjazdowej, by wspólnie z wójtem udać się na obiad. Klub Wspólnoty odmówił. Po pierwsze dlatego, że jesteśmy zwolennikami przyciśnięcia pasa i niewydawania niepotrzebnie pieniędzy. Drugim powodem odmowy było nasze przekonanie, że między władzą stanowiąco-kontrolną a wykonawczą powinna istnieć atmosfera konstruktywnej ale jednak zdystansowanej współpracy, a nie cukierkowe „poklepywanie się” po plecach. Zaznaczam, że dotyczy to relacji z każdym wójtem, czyli jeśli inna osoba będzie sprawować tę funkcję, także na obiad nie pójdziemy. Będziemy spotykać się z wójtem na sesjach, komisjach i spotkaniach roboczych ale również będziemy ostrymi recenzentami jego pracy.

Piękne słowa, szkoda tylko, że pozostały pustym frazesem! Jak ostrym recenzentem wójta Leśnowolskiego i jaką atmosferę zdystansowanej współpracy wytworzył Chrzanowski, jeszcze jako przewodniczący, wszyscy widzieliśmy. Gdybym chciał być w tym miejscu naprawdę złośliwy, podałbym teraz daty wszystkich wspólnych wypadów na mecze Jodły czy wspólnych spotkań w Różanej Chatce wójta i pana Chrzanowskiego, których tylko byłem świadkiem – a pewnie było ich sporo więcej. Ale nie chodzi o złośliwości, chodzi o te wcześniej deklarowane zasady, którymi powinien kierować się członek „organu kontrolnego”. Oczywiście nie mam prawa nikomu dobierać znajomych czy towarzyszy zabaw, tym bardziej jeśli bawi się za swoje pieniądze, ale jeśli ktoś publicznie deklaruje, będąc przewodniczącym Rady Gminy, że między Radą a wójtem powinna być zdystansowana współpraca, a robi zupełnie odwrotnie, to wnioski same się narzucają. Wystarczy dodać, że do dzisiaj sytuacja nic się nie zmieniła, bo radny Chrzanowski, mimo że nie jest już przewodniczącym, chwali się na facebook-u np. wspólnymi wyjazdami towarzyskimi z wójtem. A przecież w dalszym ciągu, jako radny, jest on członkiem władzy „stanowiąco-kontrolnej”, która nie powinna wchodzić w zbyt bliskie relacje z wójtem, jak sam to ładnie ujął.

Przytoczony cytat jest wystarczającym potwierdzeniem, że słowa dla byłego przewodniczącego nie mają żadnego znaczenia. I teraz, jak nazwać takiego człowieka, który publicznie deklaruje jedno, natomiast robi całkowicie odwrotnie? Ja jestem przekonany, że nie powinniśmy mieć oporów, aby kłamców i oszustów nazywać zgodnie z tym, jak na to zasługują, bo tylko wtedy jest nadzieja, że jakość życia publicznego, choćby tylko w skali gminy, się poprawi!