Jak wójt Leśnowolski skutecznie przejmował tereny kolejowe.

Pośród wielu demagogicznych czy wręcz kłamliwych obietnic pana Leśnowolskiego, były i takie, nad którymi naprawdę warto było się pochylić, a ich spełnienie miałoby naprawdę duże znaczenie dla naszej gminy. Z pewnością taką obietnicą była zapowiedź nieodpłatnego przejmowania zbędnych terenów wzdłuż linii kolejowej przebiegającej przez nasza gminę. Wójt swego czasu zadeklarował nawet, że będzie starał się o przejmowanie nie tylko najbardziej potrzebnych z punktu widzenia gminy działek, ale będzie dążył do przejęcia całości tych terenów w naszej gminie. Oczywiście – w opinii pana Leśnowolskiego – poprzedni wójtowie w ogóle nie interesowali się tą sprawą, a zajęcie się nią przez wójta Lesnowolskiego  – jedynej „kompetentnej” osoby na tym stanowisku – miało sprawić, że tereny kolejowe staną się naszą własnością jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.

Z pomocą naszej władzy przyszedł nawet poseł Radosław Witkowski, z którym pan wójt oraz ówczesny przewodniczący Rady Gminy, Jerzy Chrzanowski, zrobili sobie ładne zdjęcia. Pan poseł zapowiedział, że zrobi wszystko, aby pomóc władzom gminy w przejęciu tych terenów. Ale wójt był na tyle naiwny, że nie dostrzegł, albo nie chciał dostrzec, że poseł Witkowski składał swoje deklaracje w środku kampanii wyborczej do parlamentu. Czy „przyjacielowi” pana wójta i naszej gminy nie udało się załatwić nic więcej poza nominowaniem Leśnowolskiego do polania się wodą? To także osobista kompromitacja tego posła, pokazująca jak bardzo okazał się „pomocny” dla naszej gminy!

źródło: http://jerzychrzanowski.blog.onet.pl/

Trzy lata urzędowania wójta Leśnowolskiego zleciało jak z bicza strzelił i co pozostało z szumnych zapowiedzi przejmowania terenów kolejowych? Ano jesteśmy niemal w tym samym miejscu, co trzy lata temu. Pierwszemu naprawdę „kompetentnemu” wójtowi od czasu wyzwolenia się z komunistycznego jarzma nie udało się przez trzy lata przejąc ani piędzi kolejowych terenów. Wprawdzie pan Leśnowolski poinformował ostatnio, że zasiedzieliśmy, jako gmina, plac targowy. Zwracam jednak uwagę, że nie było to nieodpłatne przejęcie, bo musieliśmy ponieść koszty postępowania sądowego oraz obsługi prawnej. A jeszcze ważniejszą kwestią jest to, że PKP w ogóle nie chciały oddawać tego terenu i składały odwołanie od niekorzystnego dla siebie wyroku!

Zresztą sprawa terenów kolejowych to kolejny świetny przykład, pokazujący jak chaotycznie, beż żadnego planu i długofalowej strategii działa pan Leśnowolski. W swoim pierwszym sprawozdaniu z działalności, wójt zapowiadał, że w przypadku przejęcia terenów kolejowych będzie wnioskował do Rady Gminy o przekazanie placu pomiędzy cmentarzem a torami parafii w Jedlni, w celu powiększenia cmentarza. Teraz okazuje się, że w tym miejscu budowane są separatory i  podziemny kanał burzowy odprowadzający wodę deszczową z ulicy Radomskiej. Wydaje mi się, choć mogę się mylić, że to wyklucza ewentualne powiększenie cmentarza. Jaki jest więc cel składania takich pustych deklaracji? Takie miotanie się od pomysłu do pomysłu, mając na względzie, jaka propozycja może przynieść większe poparcie, nie służy naszej gminie i nie świadczy najlepiej o kompetencjach pana Leśnowolskiego, który nie orientuje się, czy składane obietnice możliwe są do zrealizowania.

Po raz kolejny wójt skompromitował się swoimi buńczucznymi zapowiedziami i pokazał, jak bardzo jest nieskuteczny w pełnieniu swojej funkcji. Przynajmniej takie wrażenie można odnieść w kontekście do tych przedwyborczych zapowiedzi, sugerujących szybkie, łatwe i bezproblemowe przejmowanie tych terenów.

Wyborcze metamorfozy wójta Leśnowolskiego.

Bardzo ciekawie wyglądała dyskusja dotycząca przekształcenia ośrodka zdrowia w Jedlni-Letnsko, która miała miejsce podczas ostatniej sesji Rady Gminy. Nie chodzi mi jednak o sam ośrodek, ale o pewne stwierdzenia dotyczące motywów, jakimi kierował się wójt wnioskując o utworzenie dwóch filii ZOZ-u. Dzięki nim można się przekonać, po raz kolejny, jaką wiarygodnością odznacza się wójt Leśnowolski oraz jak bardzo „konsekwentnym” jest człowiekiem. Oczywiście wiem, że zbliżające się wybory nie mają żadnego wpływu na różnicę w stanowiskach, jakie prezentuje pan Leśnowolski teraz, a tym jakie miał jeszcze kilkanaście miesięcy temu 😉 Poniżej dwa fragmenty z dyskusji:

„Ja nie będę teraz mówił o kosztach, bo są pewne obszary życia społecznego, o których wiele razy mówiłem – kosztowe. I one zawsze będą kosztowe. To są szkoły, ośrodek zdrowia, szpitale, drogi, komunikacja itd. […] Dlaczego pan nie powie, żeby zamknąć szkoły, bo do wszystkich dopłacamy? Dopłacamy prawie 4 mln złotych do oświaty. No takie jest proszę państwa życie. Są obszary kosztowe i my jako samorząd, czy my, czy Radom, czy każdy inny samorząd, chce czy nie che musi dopłacać. A pytam się proszę państwa, jaki mamy biznes z tego, że oświetlamy ulice. Ano żadnego, ale one muszą być oświetlone„.

„No proszę państwa, w pewnych kwestiach społecznych nie powinno być dyskusji”.

Powyższe fragmenty jakoś dziwnie nie współgrają z argumentacją wójta Leśnowolskiego, którą stosował w związku z zamiarem zlikwidowania szkoły w Gzowicach. Aby przedstawić sprawę w możliwie szerokim kontekście warto przypomnieć sobie, co mówił wójt i jakie racje prezentował, kiedy przymierzał się do likwidacji tej szkoły:

http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/article?AID=/20130117/POWIAT0210/130118759

Wójt teraz mówi, że są pewne obszary, do których należy dokładać niezależnie od kosztów, a wtedy twierdził, że musi uwzględniać „aspekt ekonomiczny” i dbać o sytuację ekonomiczną gminy. Czy jest tu jakaś logika? Czy teraz tworząc dwie nowe jednostki pan Leśnowolski już nie musi dbać o sytuację ekonomiczną gminy? Czyli szkoły likwidujmy, bo do nich najwięcej dopłacamy, a filie ośrodka zdrowia twórzmy najlepiej na każdej wsi, bo tak chcą ich mieszkańcy.

Pan Leśnowolski już chyba nawet nie czuje, że swoimi obecnymi, można powiedzieć przedwyborczymi, deklaracjami i działaniami kompromituje sam siebie i swoje wcześniejsze zapowiedzi i działania, pokazując pełnię swojej obłudy!

Łaskawy pan wójt zauważył nawet, że gmina „musi oświetlać ulice„. Szkoda, że nie było to takie oczywiste dla niego na początku kadencji, kiedy zdecydował się wygaszać latarnie uliczne. No, ale wiadomo, wtedy było daleko do wyborów i łatwo było sięgać do kieszeni podatników, a teraz z kolei trzeba wszystko wszystkim obiecywać i rozdawać gdzie się tylko da.

Zresztą historia z wyłączaniem latarń ulicznych, to dla mnie najlepszy przykład pokazujący prawdziwe, antyspołeczne oblicze wójta Leśnowolskiego. A sprawowaną funkcję wykorzystuje nie po to, aby poprawiać jakość życia mieszkańcom, bo przecież poprzez wygaszanie świateł ulicznych de facto tę jakość obniżył, ale na pewno wójt poprawił jakość swojego własnego życia. A trzeba wyraźnie podkreślić, że z pomysłu wycofano się dopiero po protestach mieszkańców. Gdyby nie to, zapewne wyłączanie latarń byłoby kontynuowane, a wójt wymyślałby kolejne antyspołeczne działania uderzające w mieszkańców.

Można by jeszcze próbować zrozumieć ten niefortunny pomysł oszczędzania na  wygaszaniu lamp, który jak się później okazało przyniósł symboliczne, w skali całego budżetu, oszczędności, gdyby był on nastawiony na „wysiłek” związany z prowadzeniem jakiejś poważnej inwestycji, ale nic takiego nie miało miejsca. Wręcz przeciwnie, chwilę wcześniej wójt dostał nawet sporą podwyżkę pensji, więc także tutaj nie było żadnej logiki. Z jednej strony podwyższamy uposażenie, z drugiej sięgamy do kieszeni mieszkańców – aby oszczędzać. A przecież jako społeczność płacimy podatki nie tylko po to, aby utrzymywać urzędników, tylko też nam coś się z tego należy, choćby oświetlone ulice. W takim razie można postawić pytanie czyj interes chce reprezentować pan Leśnowolski, swój własny czy mieszkańców?

Przytoczone przeze mnie przykłady dokładnie pokazują, jakie „metamorfozy” mogą dokonać się w człowieku w związku ze zbliżającymi się wyborami samorządowymi. Wójt chciał likwidować szkołę w Gzowicach, powodowany troską o kondycję ekonomiczną gminy, teraz zaś twierdzi, że są obszary, ważne ze względów społecznych – w tym szkoły właśnie, na które niezależnie od kosztów trzeba łożyć pieniądze. Wójt na początku swojej kadencji chciał oszczędzać na bezpieczeństwie i wyłączał ludziom w porze nocnej latarnie uliczne, teraz w przededniu wyborów twierdzi, że ulice muszą być oświetlane. Niespotykana wręcz odmiana.

Każdy kto ma odrobinę oleju w głowie, może domyślać się o co tak naprawdę chodzi. Co jak co, ale ja 16 listopada nie głosuję na obłudę i działania pod publikę!

Patologie w Urzędzie Gminy.

Jednym z częściej powtarzanych haseł pana Leśnowolskiego przed wyborami samorządowymi w 2010 r., było rozprawienie się z licznymi patologiami, które obecne były w Urzędzie Gminy, a których najbardziej jaskrawym przykładem miałyby być nieuzasadnione merytorycznie wysokie nagrody. Warto teraz, w przededniu kolejnych wyborów samorządowych, sprawdzić, w jaki sposób wójt Leśnowolski wywiązał się ze swoich obietnic walki z patologiami wśród swoich urzędników.

Jakiś czas temu pisałem już (tutaj) o jednej pani dyrektor szkoły, która oprócz niebotycznej pensji, pobiera także słusznej wysokości emeryturę, będąc tym samym bezzasadnym obciążeniem gminnego budżetu. A nadmienić trzeba, że pani dyrektor była już w wieku emerytalnym w chwili przystępowania do konkursu na to stanowisko. Ale widocznie nasza gmina jest na tyle bogata, że możemy pozwolić sobie na utrzymywanie emerytów na dyrektorskich posadach.

Znacznie więcej absurdów jest w samym Urzędzie Gminy. I tak, przykładowo żona jednego z kierowników referatów – który ma kierowniczą pensję rzecz jasna – wzięła ostatnio udział w projekcie „przeciwdziałanie wykluczeniu cyfrowemu”, który skierowany był do niezamożnych mieszkańców naszej gminy, których normalnie nie byłoby stać na zakup zestawu komputerowego z dostępem do internetu. I oczywiście osoba ta załapała się na darmowy komputer i internet. Naprawdę w naszej gminie musi się źle dziać, skoro osób mających kierownicze pensje nie stać na to, aby samemu kupić sobie komputer :) Tak gwoli ścisłości, wcale bym o tym nie pisał, bo sprawa nie jest szczególnie kontrowersyjna. Więcej nawet, sądzę, że gminni urzędnicy są na tyle inteligentni, że wszystko odbyło się zgodnie z regulaminami i innymi procedurami i z formalnego punktu widzenia nie ma żadnych nieprawidłowości. Ale jak ustosunkować się do faktu, że koordynatorem całego projektu również był mąż tej pani i kierownik gminnego referatu w jednej osobie? Poza tym warto dodać, że żona tego pana miała także podpisanych kilka umów cywilnoprawnych z UG na prowadzenie różnych imprez, które razem opiewały na całkiem sporą kwotę (więcej szczegółów tutaj). Zresztą wiele wskazuje na to, że polityka podpisywania umów cywilnoprawnych prowadzona przez władze gminy jest, przynajmniej dla niektórych, ekwiwalentem nagród, których, jak chwali się wójt, nie ma. A dopełnieniem absurdu niech będzie fakt, że „wykluczona cyfrowo” jest także jedna z radnych, która akurat na co dzień popiera wójta, ale sądzę, że to nie miało żadnego wpływu na rozstrzygnięcia jej dotyczące :)

Abstrahując od tych dywagacji, założę się, że wiele rodzin, które rzeczywiście potrzebowałyby takiego wsparcia nawet nie miało informacji o możliwości skorzystania z niego, albo same zrezygnowały z ubiegania się o nie, bo pewnie wychodziły z założenia, że inni „mają jeszcze gorzej niż my i niech oni skorzystają”. I tak właśnie korzystają biedne rodziny kierowników z UG…

Jeśli do tego przykrego obrazu dodamy jakość pracy świadczonej przez niektórych urzędników w UG, którzy na przykład zapomnieli przygotować projekt uchwały o wyodrębnieniu funduszu sołeckiego na 2015 r., czy przygotowują dokumenty z rażącymi błędami merytorycznymi, nie sprawdzając ich zawczasu (nie wspominam nawet o kilkukrotnym kompromitującym zachowaniu sekretarz gminy, która po przekroczeniu ustawowego terminu na przedstawienie przez UG informacji RG, stwierdziła, że są to tylko „orientacyjne terminy”, którymi urząd nie jest związany), to mamy pełen przegląd, jak wygląda zarządzanie urzędem przez pana Leśnowolskiego. A przecież sam się zarzekał, że jednoosobowo ponosi pełną odpowiedzialność za całość podlegającego mu aparatu.

Także śmiało można powiedzieć, że w dalszym ciągu Urząd Gminy to ośrodek lokalnych klik, koterii i układów. To chory system, w którym pracownicy urzędu i ich rodziny oraz osoby popierające wójta wykorzystują pełnione przez siebie funkcje dla swoich prywatnych celów i korzyści. Najśmieszniejszy w tym wszystkim jest sam Leśnowolski, który przed wyborami zapowiadał, że rozbije ten układ, który czerpie zyski z publicznych pieniędzy. Tymczasem kiedy został już wójtem, to ochota do przepędzania tego układu całkowicie mu przeszła, otoczył się nawet – co już zakrawa na kpinę – najbliższymi współpracownikami poprzedniego, tak krytykowanego wójta. I chyba dlatego tak chętnie hołduje zasadom i standardom stosowanym w minionych kadencjach.

O nagrodach z innej strony, czyli cynizm i obłuda wójta Leśnowolskiego.

Nagrody, które dawał poprzedni wójt i informacja o nich ujawniona przez komitet pana Leśnowolskiego, przyczyniły się w dużej mierze do sukcesu tego ostatniego w powtórzonych wyborach w 2011 r. Taktyka odwoływania się do nagród okazała się na tyle skuteczna, że wójt Leśnowolski dalej kurczowo trzyma się tego schematu. I chociaż poprzedni wójt – główny odpowiedzialny za rozdawanie pieniędzy – został już kilkukrotnie skazany w związku z organizacją poprzednich wyborów i nie funkcjonuje jako osoba publiczna, to pan Leśnowolski w dalszym ciągu powtarza jak mantrę schemat „nagród”. Posługuje się przy tym charakterystyczną dla siebie „uczciwością”, wykorzystując kłamstwo i manipulację, aby tylko uderzyć w swoich oponentów. Ostatnio wójt na blogu napisał kłamliwe zdanie: „[…] Na koniec radna Pasek (dając lekką ręka 830 000 zł na nagrody w 2010 roku) próbowała się przebić z informacją jak to wójt marnotrawi pieniądze…”.

Każdy, kto orientuje się, jak działa Urząd Gminy, wie, że to nie radna Pasek dała te 830 tys. nagród, tylko poprzedni wójt. Ale kto by zwracał uwagę na takie manipulacje Leśnowolskiego. Sprawa jest tym bardziej niejednoznaczna, że obecny wójt w grudniu 2011 r., a więc w trzy miesiące po objęciu urzędu, także dał pracownikom zajmującym kierownicze stanowiska nagrody i radni w tym przypadku również o tym nie wiedzieli! Dlatego przerzucanie odpowiedzialności za politykę któregokolwiek wójta na radnych, to zwykła manipulacja.

Pan Leśnowolski jest wójtem nieudolnym, niegospodarnym i nieskutecznym (więcej o tym innym razem), jeśli do tego dodać niespełnione w większości obietnice wyborcze, to nie ma argumentów przemawiających na jego rzecz, więc musi odwracać uwagę od swojej osoby, aby ukryć niepowodzenia, a robi to właśnie poprzez częste odwoływanie się do przeszłości i tych nieszczęsnych nagród. Niemal bez przerwy rzuca oskarżenia, a to radna Pasek dawała, a to radny Lewandowski brał, a to radny Kuropieska nie powstrzymał rozdawnictwa itd. Można tylko zapytać, jaką wiarygodność ma Leśnowolski, który oskarża o branie nagród niektórych radnych, a nie czyni zarzutu z tego powodu na przykład pani sekretarz Drózd, bądź panu Ruszkowskiemu, którzy takie nagrody także brali!

tabela

źródło: jedlnia24.pl (dostęp: 22.08.2011)

tabela2

źródło: http://jerzychrzanowski.blog.onet.pl/

Zresztą stosunek tego środowiska do powyższych osób jest najlepszym przykładem pokazującym cynizm i obłudę obecnej władzy oraz to, jakimi intencjami kierowali się w walce wyborczej. W lipcu 2011 r., a więc już po zarządzeniu powtórnych wyborów wójta, na stronie jedlnia24.pl ukazało się oświadczenie Jerzego Chrzanowskiego, które prezentuję poniżej:

oswiadczenie

Każdy uczciwy mieszkaniec naszej gminy może zadać sobie (i obecnej władzy) pytanie, jak to możliwe, że osoba „łamiąca prawo” i będąca „utrwalaczem” skompromitowanej władzy, która dodatkowo brała gigantyczne – tak krytykowane przez Leśnowolskiego i Chrzanowskiego – nagrody, może u nowego wójta w dalszym ciągu zajmować drugie najważniejsze stanowisko w urzędzie, czyli sekretarza gminy? Nie potrafię zrozumieć, jak to możliwe, że Leśnowolski z osób, które tak krytykował za branie nagród, uczynił sobie najbliższych współpracowników, a do tego ma teraz czelność stosować swoje wybiórcze kryteria oceny wobec innych ludzi. Jeśli Leśnowolski chce kogoś oceniać, niech stosuje taką samą miarę dla swoich oponentów, jaką mierzy swoich współpracowników. W przeciwnym wypadku jest on tylko manipulatorem, który liczy – mam nadzieję, że naiwnie – na krótką ludzką pamięć, która pomoże mu wygrać kolejne wybory. Niedoczekanie!

Chrzanowski – przypadek beznadziejny…

To, że Jerzy Chrzanowski jest człowiekiem nadpobudliwym i ma problemy w opanowaniu swoich emocji, wiadomo było od dawna. Ale stan, w jakim ostatnio znajduje się pan radny każe pytać, czy w dalszym ciągu może on jeszcze funkcjonować jako osoba publiczna. Wszak przykro patrzeć na człowieka, który swoje ułomności i dysfunkcje (także psychiczne) wystawia na publiczny ogląd. Rozumiem, że na własne życzenie pan radny chce być lokalną osobliwością, niczym w dawnych czasach baba z brodą w cyrku, którą będzie się pokazywać palcem i która będzie powodem szyderczych uśmiechów. Ostatni żenujący wpis na swoim blogu, w którym pan Chrzanowski kolejny raz, posługując się kłamstwem i manipulacją, pomawia przewodniczącego Kuropieskę, jest tego najlepszym potwierdzeniem.

Ten przykry człowiek, który już wielokrotnie publicznie łgał jak pies i któremu wielokrotnie to kłamstwo udowadniano, w dalszym ciągu stosuje oszustwo jako narzędzie uprawiania polityki. Można tylko wyrazić nadzieję, że każdy uczciwy mieszkaniec naszej gminy sam będzie odpowiednio potrafił ocenić postawę radnego Chrzanowskiego. Tym bardziej, że kolejny raz przekracza on nie tylko granicę dobrego smaku, ale także zwykłej przyzwoitości, popisując się przy okazji swoją niewielką inteligencją i brakiem klasy.

Chciałbym pokazać tylko jedno kłamstwo – myślę, że to wystarczy, aby udowodnić, jakimi metodami posługuje się ten człowiek – którym posłużył się radny Chrzanowski w swoim wpisie. Odnosząc się do sytuacji z ostatniego posiedzenia Rady Gminy napisał: „Na ostatniej sesji musiałem na chwilę wyjść. Kuropieska oczywiście nie byłby sobą i musiał coś powiedzieć. Powiedział do mikrofonu – „szerokiej drogi”. Myślał, że tak jak on na początku kadencji, opuszczam salę obrad. Oczywiście wywołał kolejną pyskówkę, bo na chamstwo Kuropieski po prostu trzeba zareagować”. Najlepiej, aby każdy sam zobaczył i ocenił tę sytuację.

Wyraźnie słychać (8 min 10 sek), jak Chrzanowski merytoryczne pytania przewodniczącego Kuropieski do wójta, skwitował mniej więcej tak: „Tego się nie daje słuchać”. Czyli sam najpierw pozwolił sobie na pozbawioną merytorycznych argumentów uwagę, a później kłamliwie twierdzi, że to on został zaczepiony i musiał zareagować. Świetnie widać i słychać, że w ten prostacki sposób to Chrzanowski prowokuje i dąży do wywoływania awantur na sesji. I jeszcze publicznie kłamie, że to jego zaczepiono! Obłuda w pełnej krasie! Chyba myślał, że jego złośliwe i całkowicie zbyteczne docinki nie nagrają się; dobrze, że był w błędzie. Do tego trzeba dodać kolejne prymitywne zwrócenie się do przewodniczącego, aby uważał, bo „przy okazji” spadnie ze schodów. Czy można upaść jeszcze niżej?

Nie ma najmniejszego sensu odpowiadanie na resztę bzdur Chrzanowskiego, bo są to fakty wyłącznie wyssane z palca. Ale warto zwrócić uwagę na jedną rzecz. Chodzi mianowicie o megalomanię tego człowieka. „Ten wściekły atak na moją osobę jest spowodowany zazdrością i brakiem argumentów”, „W zestawieniu z tym co ja zrobiłem wypadają bardzo blado”, „[…] bo nie mógł wytrzymać, że ktoś nowy w Radzie jest tak aktywny jak ja„. To tylko niektóre cytaty pokazujące, jak rozdęte do monstrualnych rozmiarów ego ma radny Chrzanowski.

Dobrym przykładem chorobliwie wysokiego mniemania o sobie pana Chrzanowskiego, była wystosowana z jego inicjatywy uchwała RG do premiera w sprawie wyrównania dopłat bezpośrednich dla polskich rolników. Uchwała, rzecz jasna, na pokaz, która nic nie wniosła i w żaden sposób nie zmieniła sytuacji rolników w naszej gminie, ale ile przy tym było gadania i wpisów na blogu! Prawdopodobnie premier bardzo przejął się tą uchwałą, zapewne nawinął ją na rolkę brązowej tekturki i wykorzystał przy najbliższej nadarzającej się okazji :)

uchwala

Podobnie wyglądała cała kadencja w wykonaniu pana Chrzanowskiego: dużo niepotrzebnego gadania i niemal wyłącznie działania na pokaz. Można przykładowo zapytać, czy z faktu, że dzieciaki ze szkoły w Jedlni miały okazję poganiać się w niemieckich mundurach, mieszkańcom naszej gminy żyje się lepiej? Czy z tego powodu jest mniejsze bezrobocie? Czy młodzi dzięki temu nie muszą już wyjeżdżać za granicę do pracy? To wszystko pokazuje, że radny Chrzanowski chciał być efektowny, a nie efektywny i fajerwerki miały dla niego większe znaczenie niż rzetelna praca na rzecz społeczeństwa. I tak jest nadal.