Lampy LED, zimowe utrzymanie i regulacja kwestii własnościowych dróg.

Ostatnie trzy z moich propozycji, w mniejszym czy większym stopniu, odnoszą się do kwestii związanych z drogami publicznymi, którymi zarządza gmina.

W pierwszej kolejności chciałbym, aby na drogach gminnych, które do tej pory nie były oświetlone zakładano nowoczesne i energooszczędne lamy typu LED. Trzeba także dołożyć starań, aby systematycznie wymieniać istniejące oświetlenie sodowe na technologię LED. Głównym argumentem przeciwko takiej zmianie może być wysoka cena tych lamp, jednak biorąc pod uwagę, że ich żywotność może wynosić nawet 12 lat oraz zdecydowanie mniejsze zużycie energii elektrycznej, to inwestycja ta jest warta przynajmniej rozważenia. Mimo że początkowo trzeba naprawdę sporo zainwestować, to w dłuższej perspektywie czasowej taka zmiana może przynieść spore oszczędności. Aby jednak tak się stało, potrzebna jest władza, która potrafi spojrzeć na pewne kwestie przez pryzmat długofalowych korzyści!

Bardziej obrazowo można pokazać to w ten sposób, że gdybyśmy jednocześnie wymienili całe oświetlenie uliczne w gminie (co z wielu przyczyn jest raczej niemożliwe) na lampy LED-owe, to o blisko połowę można byłoby ograniczyć koszt energii elektrycznej potrzebnej na ten cel! Jeśli do tego dodać, że trzech kolejnych wójtów (12 lat) nie będzie musiało wyłożyć ani złotówki na wymianę przepalonych paneli, to opłacalność tego projektu wydaje się bezsprzeczna. Dodatkowo to kolejna inicjatywa proekologiczna, na którą można byłoby pozyskać środki zewnętrzne. To także kolejny przykład pomysłu, który z powodzeniem jest wprowadzany w sąsiednich samorządach, dla których liczy się każda złotówka. U nas jakoś, do tej pory, nikt nie wykazywał zainteresowania tym tematem. Czy nasza władza naprawdę nie chce, czy nie potrafi przyglądać się i wprowadzać w naszej gminie, dobrych i sprawdzonych rozwiązań, które są stosowane w innych samorządach?

http://www.radom24.pl/artykul/czytaj/5495

http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/article?AID=/20141013/POWIAT0206/141019427

Kolejny postulat to usprawnienie zimowego utrzymania dróg gminnych. Mieszkańcy bardzo często narzekają na ten aspekt działalności gminy. Pierwszorzędnym celem powinno być poprawienie komunikacji pomiędzy mieszkańcami oraz osobami odpowiedzialnymi za, względnie koordynującymi, odśnieżanie dróg gminnych, tak aby pługi były wysyłane tam, gdzie jest taka realna potrzeba. Jest to kolejna propozycja, która nie wymaga żadnych pieniędzy, a jedynie odrobiny dobrej woli i poczucia odpowiedzialności urzędników. W późniejszym czasie można również rozważyć zakup przez gminę specjalnego pojazdu, do którego w okresie zimowym można byłoby doczepiać pług i który mógłby służyć do zimowego utrzymania dróg, a poza tym okresem mógłby być wykorzystywany do pomocy pracownikom gminy przy wykonywaniu niewielkich prac gospodarczych.

Ostatni element to uregulowanie kwestii własnościowych dróg publicznych w gminie. Wójt powtarza swoje obietnice – których nie zrealizował – sprzed czterech lat i postuluje jedynie zajęcie się tym problemem tam, gdzie planowane są inwestycje. W moim przekonaniu istnieje pilna potrzeba kompleksowego, a nie tylko doraźnego, zajęcia się tą sprawą. Najlepszym tego przykładem była remontowana ulica Piłsudskiego, której chodnik od strony zachodniej nie należy do gminy i nie mógł być poprawiony. Ciekawe zatem kiedy ktoś, przez wieloletnie zaniedbania urzędników, zdecyduje się ogrodzić swoją własność na jednej z ważniejszych i  bardziej reprezentacyjnych ulic? Zwracam również uwagę, że istnieją takie przypadki, jak drogi niebędące własnością gminy, na których prowadzone były inwestycje (mówię o czasach pana Rzeczkowskiego). I ich stan prawny w dalszym ciągu pozostaje nieuregulowany. Sprowadzając to do absurdu, na dobrą sprawę mieszkańcy, którzy są właścicielami takich ulic mogą zgodnie z prawem zerwać asfalt lub kostkę brukową, które zostały położone na ich własności!

Skanalizowanie enklaw A i B.

Skanalizowanie całej gminy Jedlnia-Letnisko to niewątpliwie najważniejsze zadanie, jakie stoi przed nowym wójtem. Także w tym przypadku trzeba kompleksowych rozwiązań, które pozwolą na jak najszybsze zamknięcie tej kwestii. Mimo że na problem kanalizacji trzeba patrzeć z możliwe szerokiej perspektywy i próbować uwzględniać potrzeby mieszkańców całej gminy, to jednak w swoich propozycjach postuluję skanalizowanie enklaw A i B w północnej części Jedlni-Letnisko. Dodatkowo pilnie należy zakończyć budowę kanalizacji na całym obszarze Jedlni południowej. Już wyjaśniam, jaka jest przyczyna takiego stanowiska.

Powód przyjęcia takich priorytetów jest banalny. To lata zaniedbań i opieszałości kolejnych wójtów, którzy nie potrafili wykorzystać środków z UE, aby raz na zawsze zamknąć temat kanalizacji. Jak pisałem już wcześniej, w najbliższym czasie wejdą w życie przepisy, które zakładają, że od każdego mieszkańca niepodłączonego do szczelnego systemu kanalizacji, w miejscowościach liczących powyżej 2 tys. mieszkańców, będzie trzeba płacić gigantyczne kary. Zatem w przypadku naszej gminy kary będą naliczane od wszystkich gospodarstw domowych w samej Jedlni-Letnisko, które nie są podłączone do systemu odprowadzania ścieków, nie ma natomiast takiego zagrożenia w innych miejscowościach. Stąd prosty wniosek, aby uniknąć płacenia wysokich kar, trzeba pilnie skanalizować samą Jedlnię. W przeciwnym razie może nam zabraknąć środków, aby projektować i prowadzić inwestycje w zakresie dalszej rozbudowy kanalizacji na innych obszarach naszej gminy.

Nie wyobrażam sobie także, aby nowy wójt w tak ważnym procesie inwestycyjnym, jakim jest budowa kanalizacji, nie uwzględniał, a przynajmniej nie próbował wysłuchać, głosu mieszkańców, albo jeszcze co gorsza, próbował im narzucać swoją wolę, jak to miało miejsce jeszcze niedawno w przypadku próby przeforsowania przez wójta Leśnowolskiego pomysłu kanalizacji ciśnieniowej.

Budowa i poprawa stanu gminnych dróg

Gminne drogi to, obok kanalizacji, jeden z ważniejszych tematów poruszanych niemal przy każdej kampanii samorządowej. Tyle że skuteczne zajęcie się tym problemem wymaga dużych nakładów finansowych. Szkoda, że część kandydatów na wójta czy radnych ogranicza się tylko do rzucania nazwami konkretnych ulic, które zostaną „wyremontowane”, a nie mówią skąd wezmą na to pieniądze. Takie licytowanie się kto „wyasfaltuje” więcej dróg, z przywoływaniem ich nazw, nie ma chyba najmniejszego sensu. Zresztą świadczy to nie najlepiej o samych kandydatach, którzy nie są zorientowani, jaki jest stan gminnych finansów, a swoimi propozycjami wyczerpaliby zapewne tylko w swoich okręgach cały budżet inwestycyjny. Z drugiej strony, okręgów jest 15 i każdy chciałby, aby u niego także robione były jakieś drogi. Tymczasem w budżecie na 2014 r. wydatki na inwestycje drogowe (pomijając oświetlenie uliczne) wynoszą tylko 430 780 złotych. Jest to za mało w stosunku do potrzeb i nie da się wszystkich zadowolić. Dopóki nie zwiększymy znacząco tej kwoty, obietnice o robieniu dróg w każdym z okręgów, są pustymi deklaracjami obliczonymi chyba na naiwność mieszkańców! Jak odpowiedzialny kandydat na radnego może obiecywać wyasfaltowanie kilku ulic w swoim okręgu, mając przy tym jeszcze inne propozycje inwestycyjne? Owszem, w ciągu czterech lat da się to zrobić, ale tylko i wyłącznie pod warunkiem, że już w innych okręgach żadne drogi nie będą zbudowane!

Ale to nie znaczy wcale, że nic nie można zrobić. Według mnie punktem wyjścia powinno być przygotowanie kompleksowego planu, swego rodzaju strategii, według której będą prowadzone wszelkie inwestycje na drogach gminnych. Chodzi mi o wprowadzenie systemowych rozwiązań, dzięki którym na terenie całej gminy będziemy mogli sukcesywnie i konsekwentnie poprawiać stan gminnych dróg. Zapisane tam powinny zostać jasne kryteria, według których będą remontowane konkretne ulice. Lista taka powinna uwzględniać wiele czynników, m.in. równomierne rozmieszczenie remontowanych dróg w całej gminie, gęstość zaludnienia korzystających z tych dróg, aktualny stan drogi (czy remont jest pilny czy można jeszcze poczekać), oraz fakt umiejscowienia w drodze wszystkich instalacji. Przyjęcie takich kryteriów obiektywnie wskaże, które drogi powinny być robione w pierwszej kolejności. I dopiero ułożona zgodnie z takimi kryteriami lista ulic, powinna być sukcesywnie realizowana. Lepiej robić mniej, ale porządnie i konsekwentnie, niż robić dużo, ale byle jak i do tego w sposób chaotyczny.

Taka „racjonalizacja działań” jest niezbędna, jeśli nie chcemy za cztery lata ponownie usłyszeć tych samych nazw ulic, które będą w obietnicach kandydatów „wyremontowane”. W przypadku przyjęcia takiego planu, z pewnością część tych dróg będzie w takim samym stanie jak dzisiaj, ale przynajmniej będzie zarysowana realna perspektywa, kiedy można będzie spodziewać się remontu konkretnej drogi.

Darmowe porady prawne dla mieszkańców.

Kolejną propozycją z mojego programu jest wprowadzenie darmowych porad prawnych dla mieszkańców. Jej realizacja nie wymaga dużych środków, a jedynie odrobiny dobrej woli gminnych urzędników. Natomiast samo to przedsięwzięcie z pewnością dobrze wpłynęłoby na wizerunek urzędu oraz świadczyłoby o jego otwarciu na potrzeby lokalnej społeczności! Wprawdzie na ostatniej sesji wójt stwierdził, że mieszkańcy mieli do tej pory możliwość korzystania z usług prawnika, ale kto o tym wiedział. Kto w ogóle wiedział, kiedy można spotkać kogoś z obsługi prawnej? Były gdzieś takie informacje, choćby na stronie internetowej gminy? Ja chciałbym, żeby ta inicjatywa skierowana do mieszkańców miała ściśle określoną formę, to znaczy konkretne terminy i godziny, w których prawnik będzie pozostawał do dyspozycji wszystkich zainteresowanych, najlepiej po wcześniejszym umówieniu się.

To także pomysł, który z powodzeniem funkcjonuje w wielu, nie tylko dużych, samorządach. W naszej gminie również często zdarzają się osoby, które potrzebują pomocy prawnej, a nie stać ich na wynajęcie adwokata lub radcy prawnego i przez to nie  wiedzą do kogo mogą się zwrócić. Należy od razu uściślić, że zakres porad byłby ograniczony. Nie może być mowy o prowadzeniu całych spraw, czy też reprezentowaniu czyichś interesów w sprawach spornych. Przedmiotem porad mogłaby być na przykład pomoc w przygotowaniu pisma procesowego, merytorycznych argumentów tam zawartych, powołania się na odpowiednie przepisy, wskazanie właściwego organu, gdzie takie pismo należy złożyć itp.

Na sam koniec muszę odnieść się do niedawnej sprawy, w której wójt wykorzystał do swoich prywatnych celów gminną obsługę prawną. Myślę, że nikt nie czyniłby z tego powodu zarzutu i nie stanowiłoby to żadnego problemu, a przynajmniej łatwiej byłoby się wójtowi z tego wytłumaczyć, gdyby wzniósł się ponad myślenie tylko o sobie i zwrócił uwagę na głosy i potrzeby wszystkich mieszkańców i także dla nich, w symbolicznym wręcz wymiarze, udostępnił gminną obsługę prawną. Nie należy zapominać w końcu, że to miejscowa społeczność utrzymuje ze swoich podatków tę obsługę, podobnie, jak i cały Urząd Gminy.

Ograniczenie kosztów funkcjonowania gminnej administracji.

Dziś pierwszy z wpisów, w których postaram się szerzej zaprezentować moje propozycje wyborcze. W kilku punktach chciałbym przedstawić, gdzie widzę możliwość wprowadzenia oszczędności, nie powodując przy tym dodatkowych obciążeń dla mieszkańców.

1. Pierwszym obszarem, w którym oszczędności są nawet nie tyle możliwe, co wręcz konieczne jest wynagrodzenie wójta! W mojej opinii, przy obecnym stanie infrastruktury, nie możemy sobie pozwolić, aby kierownik UG zarabiał maksymalne stawki, albo jeszcze uganiał się po sądach o większe pieniądze. Nowy wójt nie powinien zarabiać więcej niż 6-7, maksymalnie 8 tys. złotych brutto. Mówię to z pełną świadomością i niezależnie od tego, kto będzie sprawował tę funkcję! Dlaczego przy braku kanalizacji w znacznej części gminy, mamy zrzucać się na horrendalnie wysokie zarobki? Niska pensja będzie swego rodzaju mobilizacją do szybkiego rozwiązania problemu braku kanalizacji i to powinien być priorytet. Ale to nie jedyny argument. Nie godzę się na to, aby wójt gminy osiemnastokrotnie mniejszej niż Radom, zarabiał blisko tyle, ile prezydent tego miasta, który ma znacznie więcej obowiązków (prezydent Radomia wykonuje także zadania starosty) i odpowiada za kilkunastokrotnie (dokładnie 30-krotnie) większy – wynoszący blisko 1 miliard złotych – budżet. Gdyby chcieć zachować jakiekolwiek proporcje pomiędzy zarobkami prezydenta Radomia i wójta Jedlni-Letnisko oraz wielkością tych dwóch samorządów, to proporcjonalna pensja naszego wójta wynosiłaby około 700 zł! Ale mi chodzi tylko i wyłącznie o zachowanie pewnego umiaru. Nie interesuje mnie także odwoływanie się do przykładów innych gmin i zarobków tamtejszych wójtów. To, że władze ościennych samorządów nie szanują swoich mieszkańców i na ich koszt urządzają sobie niemal bizantyjski styl, nie znaczy wcale, że musimy czerpać z nich przykład. Nie powinniśmy godzić się na takie rozpasanie w gminach, wręcz przeciwnie, powinniśmy naciskać, aby pensje urzędników były związane z ich realnymi osiągnięciami oraz w pewnym stopniu były adekwatne do zarobków poza sferą budżetową.

2. Kolejne pole do oszczędności jest naturalną konsekwencją powyższych propozycji. Chodzi mianowicie o zarobki pracowników, szczególnie tych na stanowiskach kierowniczych, w UG i jednostkach podległych. Tak samo jak wójta, zarobki kadry kierowniczej powinny być uzależnione od osiąganych efektów. Skuteczne zdobycie środków europejskich czy właściwie przeprowadzone inwestycje, to główne kryteria, od których powinna być ustalana wysokość pensji. Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy pracownicy będą mogli mieć takie osiągnięcia ze względu na obszar, którym się zajmują. Ponadto trzeba skończyć z bezzasadnym przyznawaniem różnych dodatków do pensji (szczególnie chodzi o dodatki specjalne i funkcyjne), a także uzależnić ich wysokość od realnego obłożenia pracą i osiąganych efektów. Nie może być tak, że dodatek specjalny, który, zgodnie z ustawą o pracownikach samorządowych, należy się wyłącznie w przypadku obciążenia dodatkowymi obowiązkami, jest swego rodzaju rekompensatą „niewysokiego” – w urzędniczym mniemaniu – wynagrodzenia zasadniczego! Nie może być też tak, że ktoś jest kierownikiem i tylko z tego tytułu na „dzień dobry” dostaje maksymalny poziom dodatku funkcyjnego, nie mając żadnych osiągnięć. Trzeba także grzecznie dziękować osobom na stanowiskach kierowniczych, które dodatkowo pobierają już świadczenia emerytalne i życzyć im udanego i jak najdłuższego wypoczynku na zasłużonej emeryturze. No chyba, że osoby takie swoim bogatym doświadczeniem i wiedzą będą chciały dzielić się społecznie, bez obciążania gminnego budżetu, bo przecież mają już za co żyć.

Obecny wójt, tłumacząc się z podwyżki, jaką dostał w lutym 2012 r., napisał, że jest zwolennikiem „uczciwych i godnych” zarobków w administracji publicznej. Chciałbym, aby wójt na swoim spotkaniu wyszedł i publicznie powiedział, że wcześniejsza pensja – w sumie kilka tysięcy złotych – była dla niego niegodna i nieuczciwa! Ja jestem zdania, że nawet jeśli pracownicy w sferze budżetowej faktycznie mają niewysokie zarobki, to rekompensatą tego jest trzynasta pensja, nagroda jubileuszowa i dodatek za wieloletnią pracę, czyli obligatoryjne składniki wynagrodzenia pracownika samorządowego, których wymiar określa ustawa i nie można ich zmniejszyć, a których nie ma u zdecydowanej większości prywatnych pracodawców. Oczywiście, że lepiej wygląda na koncie „13” pensja jeśli wynosi okrągłe 10 tysięcy złotych, ale dodatkowe 4-5 tys. – o których tylko pomarzyć mogą inni pracownicy – to też sporo, szczególnie na tle zarobków poza sferą budżetową.

3. Kolejną propozycją, która mogłaby przynieść oszczędności, to zorganizowanie dla wszystkich gminnych jednostek wspólnego przetargu na energię elektryczną. Nie wiem dlaczego do tej pory tego nie zrobiono. Zapewne w przygotowanie dokumentów przetargowych należałoby włożyć sporo pracy, ale efekty mogłyby być wymierne. W Radomiu takie rozwiązanie funkcjonuje z powodzeniem od kilku lat. Nie wiem dlaczego nasze władze nie uczą się od innych samorządów i nie korzystają ze sprawdzonych pomysłów? Wprawdzie skala oszczędności, siłą rzeczy, nie może być taka, jak w Radomiu, ale jeśli udałoby się zaoszczędzić te kilka-kilkadziesiąt tysięcy złotych, to chyba gra jest warta świeczki. Trzeba przynajmniej spróbować i zmobilizować urzędników do pracy. Nie jestem pewien czy nie ma także możliwości, aby do takiego przetargu przyłączali się prywatni przedsiębiorcy lub nawet odbiorcy indywidualni, a im więcej kupionej energii za jednym razem tym większa oszczędność.

http://www.radom24.pl/artykul/czytaj/5207

http://www.cozadzien.pl/wiadomosci/radom/16592.html

http://www.radom.pl/page/1592,temat-tygodnia.html?id=3180

4. Do oszczędności w ramach kosztów zakupu energii elektrycznej odnosi się także kolejny punkt mojego programu, czyli montowanie oświetlenia ulicznego w technologii LED. Ale w związku z tym, że oświetlenie to ma również inne, ciekawe i warte uwagi aspekty, temu zagadnieniu poświęcę osobny wpis.

To tylko niektóre z możliwych działań mogących pozytywnie wpłynąć na gminny budżet. Jest jeszcze kilka pomniejszych pomysłów, które nie przyniosą aż takich oszczędności, ale ze względu na inne czynniki warto przynajmniej rozważyć ich zastosowanie. Dobrym rozwiązaniem mogłyby być panele słoneczne instalowane na dachach szkół i innych publicznych jednostek (tam, gdzie byłoby to możliwe), które mogłyby służyć choćby tylko do ogrzewania wody. Oszczędność nie będzie wielka, ale na tę technologię można pozyskać znaczne dofinansowanie, poza tym istotny jest także aspekt ekologiczny takich instalacji.